Prasówka europejska 7-14 kwietnia

poniedziałek, 14 Kwiecień, 2014 @ 19:47

Prasówka Europejska

7 – 14 kwietnia 2014

Poniżej prezentujemy przegląd prasy europejskiej z ostatniego tygodnia. W aplikacji znajdują się odnośniki do oryginalnych artykułów, natomiast pod nimi ich krótkie streszczenia po polsku.

Zachęcamy do subskrybowania Prasówki za pomocą przycisku share w aplikacji lub subskrypcji newslettera w kolumnie po prawej stronie.

Trzecie, zdecydowane wyborcze zwycięstwo Orbana

Spiegel Online

7 kwietnia 2014

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech po raz trzeci z rzędu wygrała partia Fidesz, której przewodniczy premier Viktor Orban. Nie wiadomo jeszcze czy zwycięzca będzie dysponował w parlamencie większością konstytucyjną (2/3), ale jest pewne, że może rządzić samodzielnie. Rezultat Fideszu jest gorszy niż kadencję temu (wstępnie 44,3% wobec 53% w poprzednich wyborach). Centrolewica uzyskała 25,8% głosów, poprawiając swój wynik sprzed czterech lat, podobnie jak skrajnie prawicowy, nacjonalistyczny Jobbik, plasujący się na trzecim miejscu z 20,8% poparcia. Wybory na Węgrzech obserwowali przedstawiciele OBWE.

 

Moskwa sieje chaos na Ukrainie

Die Presse

9 kwietnia 2014

Taki zarzut wysunął sekretarz stanu John Kerry, wzywając Kreml do natychmiastowego wycofania wojsk rosyjskich spod ukraińskiej granicy oraz zakończenia agitacji, sabotażu i dywersji na terenie Donbasu, Kreml odrzuca te zarzuty. Mimo napiętej sytuacji w przyszłym tygodniu rysuje się promyk nadziei na pozytywny przełom. Jak poinformował rzecznik prasowy szefowej unijnej dyplomacji, w Europie ma dojść do spotkania z udziałem UE, USA, Rosji oraz Ukrainy. Kwestia miejsca i innych szczegółów pozostaje otwarta.

Tymczasem Bruksela planuje stworzenie grupy wsparcia dla politycznej i gospodarczej stabilizacji na Ukrainie. Będzie liczyła kilkadziesiąt osób i współpracowała z ukraińskimi władzami, kooperacja ma być także rozciągnięta na Mołdawię i Gruzję. W ubiegłym miesiącu MFW zgodził się na przyznanie Ukrainie pożyczki w wysokości 18 mld dolarów, ale przelanie pieniędzy uzależnia od wdrożenia rygorystycznego programu gospodarczego. Z kolei od maja NATO potroi liczbę swych samolotów bojowych w państwach bałtyckich. W sumie niebo nad tymi krajami ma patrolować 12 myśliwców F-15.

 

Putin wiąże wielkie nadzieje ze szczytem w sprawie Ukrainy

The Guardian

9 kwietnia 2014

Prezydent Rosji wyraził nadzieję na pozytywny wynik zaplanowanego na przyszły tydzień szczytu w sprawie Ukrainy z udziałem USA, UE, Rosji i Ukrainy. Podczas środowego posiedzenia rosyjskiego rządu, w obecności kamer telewizyjnych rosyjski prezydent podkreślił, że inicjatywa unormowania sytuacji wyszła z rosyjskiego MSZ. Putin ostrzegł jednak władze w Kijowie, by nie robiły niczego, co nie mogłoby by później zostać naprawione. Na temat planowanego spotkania w środę telefonicznie rozmawiali ze sobą John Kerry i Sergiej Ławrow. Victoria Nuland, amerykańska podsekretarz stanu, powiedziała, że nie należy się spodziewać przełomu po rozmowach, których głównym celem będzie pozostawienie otwartych drzwi dla dalszych działań dyplomatycznych.

 

USA chcą zaostrzenia sankcji wobec Kremla

Die Presse

11 kwietnia 2014

Po telefonicznej rozmowie prezydenta Obamy z kanclerz Merkel Biały Dom wydał komunikat, w którym poinformował, że USA i Niemcy nie widzą ze strony Rosji działań deeskalacyjnych. Wręcz przeciwnie: 40-tysięczna armia rosyjska skoncentrowana wzdłuż północno-wschodnich granicy Ukrainy stanowi zagrożenie dla suwerenności tego kraju. Zarówno Berlin jak i Waszyngton domagają się jej wycofania z rejonów przygranicznych.

Obama deklaruje zaostrzenie sankcji wobec Kremla, jeśli nie przesunie swego wojska. Amerykański prezydent chce, by ostre restrykcje zastosowała również Unia Europejska. Waszyngton nie ma też najmniejszych wątpliwości, że to co się dzieje w Donbasie stanowi zorganizowaną przez Moskwę kampanię podburzania i sabotażu, zmierzającą do dezintegracji Ukrainy.

W Wielki Czwartek w Genewie ma dojść do czterostronnych rozmów, po raz pierwszy z udziałem Ukrainy, gdzie Rosja, USA i UE mają wespół z Ukraińcami mają obradować nad sposobami rozwiązania kryzysu ukraińskiego.

 

Oligarchia musi na zawsze zniknąć

Die Presse

12 kwietnia 2014

„Zdecydowałam się na kandydowanie, ponieważ jestem przekonana, że istnieje niewielu polityków, którzy są w stanie przepędzić oligarchów z polityki” – uzasadnia są decyzję udziału w majowych wyborach prezydenckich na Ukrainie była premier Julia Tymoszenko. Zapewnia, że to właśnie ona jest w stanie to uczynić. Tymoszenko piętnuje swego wyborczego konkurenta Petro Poroszenko właśnie ze względu na bycie oligarchą. Zarzuciła Poroszence, że mimo amerykańskich sankcji nałożonych na innego ukraińskiego oligarchę Fritascha, spotkał się z nim w Wiedniu, twierdzi także, że popierają go inni oligarchowie związani z reżimem Janukowicza, tacy jak Bojko czy Ljowoczkin.

Tymoszenko odpiera zarzuty mianowania przez premiera Jaceniuka dwóch oligarchów gubernatorami w Donbasie. Twierdzi, że nie są oni oligarchami, ponieważ nigdy nie byli w polityce, nie posiadają nigdzie monopolu i nie kontrolują żadnych mediów. Odnośnie Putina Tymoszenko mówi, że się bardzo zmienił, oczywiście na gorsze i że nigdy by nie przypuszczała, iż napadnie na bratni naród i jest gotowy do jego rzezi.

Tymoszenko broni podpisanego przez siebie kontraktu gazowego z Rosją, utrzymując, że opierał się on na regule cen wolnorynkowych. Była premier wzywa Zachód do ostrych sankcji przeciwko Kremlowi, ponieważ Moskwa liczy się tylko z siłą. Brak zdecydowania, jej zdaniem, rozzuchwali Putina, z tragicznymi konsekwencjami dla całego świata.

By utrzymać rosyjskojęzyczną część Ukrainy i zapobiec rozpadowi kraju Tymoszenko postuluje zakaz uchylania ustaw o językach regionalnych, wprowadzenia kodeksu budżetowego, przyznającego regionom znaczną samodzielność finansową oraz mianowanie przez regiony swych władz wykonawczych (dotychczas nominacje pochodziły z Kijowa). Tymoszenko przeciwna jest jednak federalizmowi, który w jej opinii w żadnej formie nie jest dla Ukrainy dopuszczalny, ponieważ doprowadziłby de facto do rozpadu państwa, tak jak to miało miejsce w przypadku Krymu, który posiadał status autonomii, wykorzystany bezwzględnie przez separatystów i Rosję.

 

Rosja jednak jest zależna od Ukrainy

Frankfurter Allgemeine

13 kwietnia 2014

Donbas to industrialne serce Ukrainy, centrum przemysłu kosmicznego i zbrojeniowego. Rosja do dnia dzisiejszego jest mocno uzależniona od tych dwóch sektorów. Decyzja ukraińskiego rządu o zaprzestaniu sprzedaży broni swojemu wrogowi mocno zaboli Kreml, jednak zaboli także Ukrainę. To m.in. dlatego Putin chce opanować wschodnią część tego kraju.

Od czasów sowieckich co drugi czołg i co druga rakieta kontynentalna służąca do przenoszenia głowic atomowych była produkowana na wschodniej Ukrainie. Czarnomorskie stocznie ukraińskie budowały 40% okrętów wojennych, 700 zakładów zatrudniało 1,4 mln ludzi. Po rozpadzie Związku Sowieckiego 14% zbrojeniówki pozostało na Ukrainie. Obecnie w ponad 100 firmach pracuje 120 tysięcy ludzi. Wytwarzają oni 16% ukraińskiego PKB.

Rosyjska armia nie tylko kupowała ukraińskie uzbrojenie, lecz także zlecała wytwarzanie części zamiennych, remonty itp. Wszystkie rosyjskie helikoptery latają na ukraińskich silnikach Sich. Zajęcie Krymu z pewnością militarnie będzie dla Kremla korzystne: znajdują się tam dwie stocznie, ale to nie wystarczy. Pozostałe ukraińskie zakłady produkują przecież turbiny gazowe dla rosyjskiej marynarki wojennej.

Ukraina to także podstawa niegdyś sowieckiego, a obecnie rosyjskiego programu kosmicznego. W Dniepropietrowsku produkuje się rakiety Zenit, systemy kontrolne dla rakiet Proton, Sojuz, Kosmos i międzynarodowej stacji kosmicznej ISS. To w tym kraju ma siedzibę producent samolotów Antonow. Dla Kremla jednak korzystniejsza byłaby stabilizacja Ukrainy i normalna współpraca gospodarcza. Wojna zysku Rosji nie przyniesie.

Autor:
Kategorie: Aktualności, Prasówka Europejska
Tags: , ,

Komentowanie jest zablokowane.