Miłosz, Kaczyński i Kukliński

wtorek, 18 Luty, 2014 @ 12:12

Felieton w Dzienniku Polskim
Czesław Miłosz – stara sprawa – miał kłopoty z pochówkiem na Skałce. Prawicowa gazeta uznała go za Litwina. Ci sami, którzy roztkliwiali się w innym miejscu nad urokiem utraconych Kresów, robili zarzut pisarzowi, że zachował tożsamość Wielkiego Księstwa.

Radni Łodzi postanowili zbudować pomnik Lecha Kaczyńskiego, przegłosowali to w nocy, przeciwnicy pomysłu nie składają broni. Rajcy Bydgoszczy po katastrofie smoleńskiej nazwali most imieniem L. Kaczyńskiego, a potem uznali, że jednak nie. Odwołali decyzję, sprawa u wojewody. Warszawscy radni Olga Johann i Michał Grodzki zabiegają o to, by przebiegającą daleko od centrum Nowolazurową nazwać imieniem Kuklińskiego.

Władze stolicy mają problem z tą sprawą, a w centrum miasta przebiega al. Armii Ludowej. Jak nie można zmienić nazwy Nowolazurowej, to może z Armią Ludową pójdzie łatwiej? „Nowe lazury” nikomu nie zaszkodziły, a Armia Ludowa – rzecz łatwa do sprawdzenia, niewielka formacja podporządkowana ZSRR – niejednemu.

Na poważnie: szedłem na pl. Na Rozdrożu głupio kalkulując, że trzeba podbić stawkę: zażądać zmiany nazwy Armii Ludowej, to może z Nowolazurową pójdzie szybciej i pani radna Nehrebecka (tak, tak, miłość doktora Judyma z ekranizacji „Ludzi Bezdomnych” z 1975 roku i Anka, narzeczona Borowieckiego z „Ziemi Obiecanej”) metodą krakowskiego targu „pozwoli” na małe korekty nazw ulic w stolicy.

Miłosz ma kłopoty z wolną Polską, bo Litwin, Kaczyński ze stu powodów, ale też dlatego, że ma brata w polityce (nie „pomaga” nawet, że nie jest przeciwnikiem okrągłego stołu), Kukliński, bo dane o planach Układu Warszawskiego i wprowadzeniu stanu wojennego przekazywał Amerykanom (a komu miał przekazywać?) i być może, jako mąż miał słabość do pięknych kobiet (w „Jacku Strongu” o zdrady posądza go nawet skołatana żona).

Tylko Armia Ludowa „nie do ruszenia”. Mail od znajomej profesor, która, gdy może, stawia Kuklińskiemu znicz na Powązkach: Paweł, wczoraj miałam przeszło 50 telefonów od znajomych, którzy boją się Kuklińskiego, a chcą zostawić Armię Ludową na piedestale. Naczelny argument: że taniej i praktyczniej.

Konrad Piasecki: „w ramach zmiany można by rzeczywiście zamiast ulicy Armii Ludowej zrobić Żołnierzy Armii Ludowej”. Przynajmniej tyle, kompromis po naszemu. W latach 80. w Rzeszowie powstała aleja Powstańców Warszawy, żeby powstanie nie kłuło w oczy władzy od AL.

Z kabaretu Olgi Lipińskiej: „Taką miałem dobrą wolę/ Jeszcze przy Okrągłym Stole/ Teraz na kanciastym kole/ Jadę przez maliny pole/ Hop siup wszyscy święci/ Co mi się tak we łbie kręci”. Po wizycie na Armii Ludowej: tak dalej nie pojedziemy. 25 lat niepodległości, a nam się ciągle za bardzo kręci, żeby coś ugrać na przyszłość.

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , , ,

2 Comments to "Miłosz, Kaczyński i Kukliński" dodaj komentarz
Respekt
18 lutego 2014 at 18:10

Popieram!

OdellUAmie
21 lipca 2016 at 14:50

Whoa! This web site looks just like my old one! It’s on the entirely different
subject however it has basically exactly the same
page layout and design. Excellent selection of colors!

Odpowiedz