Józef, szopka i rzecznik praw dziecka

niedziela, 29 Grudzień, 2013 @ 15:44

Paweł Kowal: OD KRAKOWA DO BRUKSELI

Felieton w Dzienniku Polskim

Światła na Józefa w tym roku. Wszyscy się ocknęli, że mamy kryzys ojcostwa. Dla opiekuna małego Jezusa sprawa zaufania do Maryi i wzięcia na siebie odpowiedzialności i opieki nad nowo na­rodzonym chłopakiem były kluczowymi elementami zaufania do Jego Matki.

W rosyjskim filmie „Uwierz, wszystko będzie dobrze” młody chłopak Aleksiej zabiera dziewczynę, Aleksandrę, ze wsi do miasta i podkreśla, że zapewni jej szczęście, bo ma samochód (rozklekotany), pracę (w warsztacie u kolegi) i mieszkanie (wynajęte). Dziewczyna wbrew woli ojca jedzie do jednego z prowincjonalnych miast. Tragedia zaczyna się, gdy okazuje się, że jest w ciąży. Czwarty miesiąc, aborcja niemożliwa, chłopak nie wytrzymuje, rozstają się.

Wszystko kończy się dobrze wyłącznie dzięki banalnemu scenariuszowi. Inna sprawa, że to zadziwiająco jak na współczesne kino antyaborcyjny film – może to element prorodzinnej polityki Putina? Jakby nie było: w naszych stronach kryzys bycia mężczyzną i ojcem mniej lub bardziej wychodzi w każdym z pokomunistycznych społeczeństw.

W tamtym systemie facet miał pracować osiem godzin, rzucić wypłatę na stół i mógł popić z kolegami, resztę brała na siebie dzielna Polka/Rosjanka/Ukrainka. Dzisiejszy Mężczyzna to siłacz, biznesmen, adonis, intelektualista, ale nie odpowiedzialny gość. David Cameron powiedział kiedyś, że złoszczą go ci, którzy zostawiają rodziny i szukają nowych wrażeń. W Polsce taka wypowiedź byłaby uznana za niepoprawną politycznie, bo mężczyzna „ma prawo” do nowego życia, kobiety itd. Rodzina w takiej koncepcji jest jak gra emocji a nie instytucja, którą mężczyzna potrafi utrzymać mimo słabości swoich, żony itd. Czy to takie proste? No dobra, wiem, że nie. Ale zróbmy w tym roku tak: dzieciaki wrzucają pieniążka aniołkowi, a faceci odważnie patrzą w oczy Józefowi zamiast wracać do komunistycznego modelu.

Światła na szopkę. Gdyby Jezus urodził się dzisiaj – widziałem to na jakiejś karykaturze – Rzecznik Praw Dziecka byłby zmuszony odebrać go rodzicom, może na wniosek pani Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Ani to higieniczne mieszkać ze zwierzakami, ani bezpieczne, a nawet w warunkach Ziemi Świętej, gdzie jest w miarę ciepło, noce o tej porze roku potrafią być dotkliwie chłodne.

Sprawa Bajkowskich, którym sąd bez sensu odebrał dzieciaki, pokazuje, że mamy do czynienia z taką wymianą: państwo gotowe jest pomóc rodzicom, ale w zamian wtrynia się między nich, reguluje im życie, a gdy tylko zdarzy się okazja – pozbawić ich dzieci lub postawić wobec takiego zagrożenia. Bo za tłusto karmione, bo mieszkanie za małe, bo zupa niedogotowana. Więc czas na obronę naszych szopek przed urzędnikami nadgorliwymi, przed państwem wścibskim i czas na życzenia najlepsze także dla tych, których ta cała szopka aż kusi, żeby na nią nasłać Sanepid.

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , ,

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Odpowiedz