Być jak Ksawery

sobota, 14 Grudzień, 2013 @ 14:51

Paweł Kowal: OD KRAKOWA DO BRUKSELI

Felieton w Dzienniku Polskim

Całkiem niedawno kupował człowiek gazetę, a tam na pierwszej stronie najważniejsze wiadomości, na drugiej „kraj”, potem „zagranica”, „sport” itd. Dzisiaj odwrotnie. Odpalasz stronę popularnego portalu, a tam wszystkie artykuły na jeden temat, który danego dnia ma najwięcej kliknięć.

Jeśli pożar fabryki chemikaliów, to będą i podobne pożary, i wywiad z posłanką, która w podobnej fabryce pracowała. Gdy złapią pedofila, to wszystkie artykuły o pedofilii itd. To dlatego przez huragan Ksawery i ukraiński Majdan prawie nic nie może się „przebić”, nawet Stefan Niesiołowski musi zostać analitykiem od Ukrainy, jeżeli chce wystąpić w popularnym programie.

Cud zatem, że warszawska konwencja Polski Razem Jarosława Gowina nie została tylko w zapisach kamer na archiwalnych półkach. Wszystko za sprawą Demeny voting, czyli, powiedzmy, głosowania rodzinnego. W czym rzecz? W tym, że Paul Demeny, światowej sławy demograf, zbudował model, który opiera się na przekonaniu, że społeczeństwa się indywidualizują i starzeją do tego stopnia, że politycy podejmują decyzje pod gusta starszych wpływowych osób, im podporządkowują decyzje. Jest to proces niebezpieczny, bo politycy nie zwracają uwagi na młode pokolenie i rodziny z dziećmi.

Jedyne wyjście to uznać podmiotowość każdego człowieka, czyli dać głos także dzieciom. Żeby nie było, że mamy pajdokrację, czyli rządy dzieci, trzeba ten głos do czasu pełnoletności zostawić w rękach rodziców.

Wskutek tego rodzice w czasie, gdy wychowują dzieci, faktycznie dysponowaliby większą liczbą głosów i skuteczniej wspieraliby polityków myślących długofalowo, kładących nacisk na dobre systemy ubezpieczenia społecznego czy inne rozwiązania na rzecz solidarności pokoleń, oszczędności itd. W rezultacie zyskiwaliby wszyscy. Pomysły te są znane w wielu krajach i poważnie rozważane. Nawet niektóre polskie środowiska o nich mówiły, jak związany kiedyś z PiS Marcin Libicki, czy Marek Jurek, dzisiaj w sojuszu z PiS. Stąd groteskowo brzmiała krytyka tego pomysłu ze strony PiS.

Czy pomysł jest rewolucyjny? Tak, ale danie prawa głosu kobietom też kiedyś za takie uchodziło. Czy jest zgodny z konstytucją? Nie. Podobnie jak zmniejszenie liczby posłów. Po prostu trzeba zmienić konstytucję, gdybyśmy się na niego zdecydowali. Czy będzie szybko wprowadzony? Nie sądzę, ale wystarczy harmider, który się zrobił wokół niego.

Może rozemocjonowani przeciwnicy głosowania rodzinnego w jednym się wreszcie zgodzą, że gdy ktoś ma dzieci, to nie jest tylko jego prywatna sprawa, bo od nich zależą np. emerytury dla wszystkich, a wysiłków i kosztów ma znacznie więcej. I najważniejsze: nie pamiętam, by te same osoby tak się emocjonowały systemem podatkowym, który ewidentnie promuje tych, którzy dzieci na utrzymaniu nie mają.

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , , ,

1 Comment to "Być jak Ksawery" dodaj komentarz
tommy
15 grudnia 2013 at 08:36

Klituś-bajduś i temat zastępczy.
Niech mi Pan powie, jak już oddajemy to prawo do głosu w zastępstwie dzieci rodzicom, kto będzie głosować w domach dziecka?
A co ma wspólnego podmiotowość człowieka z faktem jednoczesnego odbierania mu głosu z powodu braku dojrzałości i doświadczenia?
W jaki sposób postrzega Pan uczciwość wyborów w przypadku gdy jedna osoba może oddać więcej głosów od drugiej, nie posiadającej dzieci?
Zdaje się pan również nie zauważać autentycznego powodu niskiego przyrostu naturalnego w naszym kraju. Dodatkowo robi pan z tego zarzut, tak jakby Polacy nie zakładali rodzin z powodu jakiejś mody.
A może po prostu harrrrrmiderrr ponad wszystko.

Odpowiedz