Z Majdanu do Europy

środa, 11 Grudzień, 2013 @ 16:11

Paweł Kowal: OD KRAKOWA DO BRUKSELI

Felieton w Dzienniku Polskim

Jednego nam nie wolno: powiedzieć, żeby sobie postali pod drzwiami. Tyle razy w historii wskazano nam miejsce w przedpokoju, bo nie mieliśmy gustownego melonika. Tak brzmią dzisiaj mądrale, którzy mówią, że nasi wschodni sąsiedzi na zniesienie wiz mogą jeszcze poczekać.

Łatwo zapominamy o specyficznej amerykańskiej polityce wizowej wobec Polski. Znaczną część reputacji Stany Zjednoczone straciły w – jak niegdyś pisał ich ambasador w raporcie do Waszyngtonu – najbardziej przyjaznym Ameryce kraju na świecie, właśnie przez upieranie się przy wizach dla Polaków.

Mały ruch graniczny pomiędzy Polską a Królewcem funkcjonuje półtora roku, a przyniósł kilka milionów przekroczeń granicy rocznie: Polacy kupują tańszą benzynę w Rosji, a królewiecczanie ogołacają supermarkety w Bartoszycach. W 2009 roku UE zniosła wizy dla Macedończyków, Czarnogórców i Serbów, rok później dla obywateli Bośni i Hercegowiny. Teraz czekamy na zniesienie wiz dla mieszkańców Kosowa. Czyli można. Dwa dni przed ostatnim szczytem Partnerstwa Wschodniego odpowiednia obietnica padła pod adresem Mołdawii: już w przyszłym roku przyjadą oni do UE tylko z paszportem.

Tymczasem, mimo że Ukraina przystąpiła do Partnerstwa Wschodniego i już przecież parafowała umowę stowarzyszeniową z Unią, w wielu konsulatach na Wschodzie łatwiej dostać wizę Rosjanom. Powstaje pytanie, czy Unia zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego stanu rzeczy. No więc teraz Ukraińcom, którzy zmarzli na Majdanie, trzeba coś powiedzieć i powinna to być deklaracja, że w 2015 roku wizy zostaną zniesione, procedury trzeba przyspieszyć.

Tak naprawdę po stronie ukraińskiej zostało do zrobienia nie tak dużo: kilka rozwiązań antykorupcyjnych oraz zaaplikowanie w praktyce nowego typu paszportów. W 2009 roku decyzja o zniesieniu wiz dla Serbii była de facto reakcją na sytuację na Bałkanach. Dzisiaj polski rząd ma okazję wymusić reakcję Unii na wydarzenia w Kijowie i studencką rewolucję w innych miastach. Ale trzeba jasno oświadczyć: koniec z wizami.

Opowiada znajomy: na Filipinach patrzą człowiekowi w oko i znajdują tam wszystkie dane, najbardziej biometryczne na świecie. Brak wizy nie równa się zgodzie na pracę, a swoją drogą miliony Ukraińców, którzy chcieli wyjechać, już dawno są na Zachodzie, a wiele gospodarstw domowych w Belgii czy Holandii, w której niektórym tak bardzo przeszkadzają, nie obeszłoby się bez nich.

Jest tyle sposobów, by ograniczać się do kontroli na granicy Schengen, że zbieranie od zmarzniętych w kolejkach pod konsulatami po parędziesiąt euro za zgodę na przyjazd do nas na kilka dni na konferencję to przeżytek najczystszej wody i pogardzenie tym, że młodych Gruzinów, Mołdawian czy Białorusinów ciągnie do nas, a nie do Moskwy, która żadnych wiz na przyjazd do Rosji nie wymaga.

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , ,

1 Comment to "Z Majdanu do Europy" dodaj komentarz
http://www.hallusforte.pl/
22 sierpnia 2015 at 10:11

W poście poruszone zostały bardzo ciekawe kwestie. Pozdrawiam

Odpowiedz