Dla „Dziennika Polskiego”: Wielkie Show Camerona

poniedziałek, 21 Styczeń, 2013 @ 09:50

Paweł Kowal: OD KRAKOWA DO BRUKSELI

Najważniejsze przemówienie Europy tych tygodni, a może tego roku, zostanie wygłoszone nie w Londynie.

Polityczna Europa posłucha go wyciszona i mniej nerwowa. Angela Merkel może być spokojniejsza o wybory parlamentarne w swoim kraju, bo wygląda, że nic nie zagraża jej pozycji. Ma rekordowo dużo miejsc pracy, niskie bezrobocie, dobre wyniki w handlu. Jeszcze tylko zawrzeć porozumienie ws. wieloletniego budżetu Unii i będzie mogła przedstawiać się, jako „pani Europa”, która potrafi idealnie połączyć interesy niemieckie z unijnymi. Lewicowy Hollande stał się wojennym prezydentem – widok wojska uzupełni mu naturalne braki charyzmy i da nadzieję na akceptację przez dawnych zwolenników Sarkozy’ego. Federalny minister finansów Scheauble właśnie ogłosił, że mija kryzys euro, a szef Eurogrupy Juncker uważa nawet, że unijna waluta jest zbyt mocna. Jeszcze tylko rosyjska i chińska prasa przestaną pisać o kryzysie UE i właściwie wszystko będzie po staremu.

A Cameron ugra swoje. Przeczekał z piątkowym przemówieniem czas euronerwicy. W rzeczywistości jest politykiem pro unijnym, ale musi odegrać wiele ról. Na zewnątrz Wielkiej Brytanii pokazać, że ma swoją wizję Europy, konkurencyjną wobec kontynentalnej. Brytyjskiej opinii publicznej musi wysłać sygnał, że dotrzymuje słowa i stawia na ostrzu noża członkostwo Królestwa w UE a nawet gotów jest na referendum. Przeciwnikom Unii we własnej partii musi zademonstrować zdecydowanie w żądaniu rekompensat „brytyjskich kontrybucji“ na rzecz wspólnej Europy. Dlatego, tak jak ostatnio, będzie mówił o możliwości ograniczenia dostępu do brytyjskiego rynku pracy imigrantów zarobkowych. Cameron jest jedynym politykiem Unii, który nie zawaha się zrzucić ciasnego gorsetu poprawności politycznej, aby powiedzieć swoją prawdę o sytuacji. Pokaże się jako aktor polityczny w brytyjskim przedstawieniu pt. „Wychodzimy z Unii” w 40 lat po wejściu do niej. Mimo że 50 proc. handlu Wielkiej Brytanii to obroty z Unią, jeszcze raz zablefuje, że jak nie, to…

A jednak Cameron nie wychodzi na handlarza iluzjami, ale pokazuje się jak mąż stanu. Wiele z jego pomysłów to interesujące idee reform Unii, w kierunku większej wolności i racjonalności. Polska mogłaby zagrać kartą Camerona, a nie biec na ślepo w kierunku strefy euro. Docenić jego zręczność, powiedzieć, choćby tylko dla dobra negocjacji: „to trzeba rozważyć, co mówi Cameron“. Ale nie. Niestety, jako państwo w sprawach europejskich potrafimy kupować tylko jeden bilet, tylko w jednym kierunku, bez jakiejkolwiek gry.

Źródło: Dziennik Polski

 

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , , ,

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Odpowiedz