JOW-y i racja Dydycza

poniedziałek, 24 Wrzesień, 2012 @ 15:31

Hasło Kukiza: JOW-y. Mają uleczyć choroby polskiej demokracji. Strona w internecie, fanpejdż na Facebooku, konto na Twitterze. Akcja nie tylko wirtualna – tu i ówdzie odbywają się spotkania w realu. Mniej obyci z nie takim już nowym, ale wciąż dziwnym słówkiem dopytują, czy te JOW-y to jakiś nowy rodzaj lemingów czy szeroko reklamowany nowy proszek do prania.

JOW-y – jednomandatowe okręgi wyborcze: nie ma partyjnych list, wygrywa najlepszy i zbiera całą pulę, czyli miejsce w parlamencie. JOWy – wielka zmiana zasad funkcjonowania sceny politycznej w Polsce, a więc rewolucja – do tego zmierza Kukiz. Przeciwko zmianie wypowie się PO (gdy nie była u władzy, obiecywała poparcie). Przeciw będzie PiS i partie w Sejmie. Przy JOW-ach trzeba by się trochę powysilać, postawić na dobrych kandydatów, nie wystarczy zesłać po powiatach zasłużonych towarzyszy z centrali. Paradoks polega na tym, że za JOW-ami są środowiska, którym jednomandatowe okręgi wyborcze wcale by życia nie ułatwiły: mniejszym partiom nie jest łatwo przecisnąć się przez wybory większościowe, a stare już się upasły na państwowych pieniądzach i trudno będzie je przeskoczyć przez wiele lat. Tyle że być dzisiaj za JOW-ami to nie znaczy być za swoim fotelem na Wiejskiej, to znaczy być za zmianą polityki w Polsce. Uwierzyć, że można jeszcze coś zrobić nie tylko nad Wisłą, ale i w skali Europy, a nie tylko godzić się na pisanie bezmyślne nowego traktatu, skoro stary jeszcze się nie uleżał, itd. I nie tylko klepać rytualne połajanki Tuska.

Ludzie wpisują się do Facebooka, dyskutują. Wynika z tego parę rzeczy. Pierwsza nauka brzmi: „JOW-y to nie wszystko”. To tylko element zmiany systemu w Polsce. Znajomi zapytani, co w takim razie jeszcze trzeba zrobić, piszą: trzeba się zająć finansowaniem partii politycznych z budżetu państwa. Trzeba zmniejszyć Sejm i poważnie go wzmocnić, tak żeby naprawdę posłowie mogli kontrolować rząd. To, co piszą fejsbukowicze, w gruncie rzeczy sprowadza się do tego, co na Jasnej Górze powiedział bp Antoni Dydycz. Ks. Piotr Skarga ujmował się za naprawą ustroju w Polsce, ks. Stanisław Konarski unowocześniał szkolnictwo, gdy magnaci drzemali z samozadowolenia, a biskupowi drohiczyńskiemu nie wolno? Tak, bo albo partia, albo państwo – tak to chwilowo wygląda. Trzeba zmniejszyć władzę finansową partii nad posłami, tak by kiedy przychodzi do wyboru: sumienie czy Nowogrodzka lub siedziba krajowa PO (mimo wielkich dotacji niełatwo ją znaleźć), wybierali bez wahania sumienie. Czyli racja Kukiza, że JOW-y, i racja, Dydycza, że naprawić przy okazji Sejm.

 

Źródło: Dziennik Polski

Autor:
Kategorie: Felietony w Dzienniku Polskim, Moje teksty
Tags: , , ,

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Odpowiedz